29. Zdjęcia – dzień 14

Ostatnia… (chyba…) porcja zdjęć. Z podróży – więc takie monotonne :-)

28. Podsumowanie

Po dniu przerwy, znów o „normalnej porze” zasiadam do komputera, by parę słów napisać ;-) To już prawie końcówka, trzeba jednak podsumować nasz wyjazd :-)

Po pierwsze – wróciliśmy cali i zdrowi. Podróż minęła nam bezpiecznie i szybko :-) Coś w tym jest, że do domu jedzie się szybciej (mimo tej samej ilości kilometrów :-D ) Przy szkole czekali już na nas stęsknieni Rodzice. Nie zabrakło łez szczęścia i radości. A przytulasów nie było końca!!! :-) Gdy wszyscy rozjechali się już do domów, nastała taka krępująca wokół cisza… ;-) Trzeba było na nowo się do niej przyzwyczajać :-D hihihi :-D

Po drugie – zdjęcia. Jutro jeszcze kilka się tu ukaże. Z podróży i powitania w Wieszowie. Natomiast wszystkie zdjęcia – każde dziecko otrzyma na płycie. Najpóźniej na zakończenie roku szkolnego. Jest ich raptem ok. 2000 – więc będziecie mieli co robić w czasie wakacji ;-)

Po trzecie….. DZIĘKUJĘ!!! Dzieciom za natchnienie każdego dnia, Pani Ewie – za cierpliwość do mnie, gdy Ona chodziła doglądać zasypiające dzieci a ja siadałam do komputera ;-) A Rodzicom i wszystkim pozostałym Czytelnikom – za każde miłe słowo, które powodowało, że mimo zmęczenia, chciało mi się jeszcze ten komputer włączyć i pisać :-) pani-ka ;-)

A po czwarte… na koniec kilka „perełek” od dzieci:

„A dostanę 6 za siedzenie tyłem w kierunku jazdy?” (Z.M.)

„Nie po to jechałem 500 km, żeby teraz mieć lekcje!” (podczas zajęć organizacyjnych, gdy dzieci miały rysować wizytówkę swojego pokoju – pozostawmy to Anonimowe :-D )

„To pani też ma koleżanki?! (…) To są też inne katechetki?????” (V.S. do pani Justyny)

„Pani Ewa mnie obudziła! (…) No, co – kazała pani powiedzieć, jak nas ktoś obudzi!” (Z.M. do pani Justyny)

„Dziewczyny po co kupiłyście papier toaletowy?!” – „Bo my mamy delikatne „pupcie” a ten papier w ośrodku jest taki szorstki…” (rozmowa z naszymi kochanymi szóstoklasistkami :-D )

Takich słownych perełek” było jeszcze więcej, ale z czasem umknęły ;-) Te zdążyłam sobie zapisać ;-) W każdym razie wesoło było każdego dnia :-)

No to tyle… To co? Dobranoc, dobranoc – trzy aniołki na noc: jeden w serduszku, drugi przy łóżku a trzeci…. na budziku, żeby jutro nikt nie zaspał do szkoły ;-) hihihi :-D

27. Zdjęcia – dzień 13

Pewnie nikt teraz tu nie zagląda, bo przecież sobotnie sprzątanie trwa. No i przygotowania do naszego powrotu w pełni ;-) Ale zdjęcia z wczoraj dodajemy :-)

26. Wyjechaliśmy!!!

Wyjechaliśmy o 8.30. Walizki są, podręczne są, prowiant jest, telefony spakowane, pamiątki też…. Ale cisza….. EWA!!! GDZIE SĄ DZIECI???????

.

.

.

Żartujemy oczywiście ;-) Dzieci siedzą grzecznie, cicho i odliczają minuty do spotkania z Wami :-) Dzieci (lub my) będą dawać znać około pół godziny przed planowanym przyjazdem. A póki co – pozdrawiamy serdecznie z trasy :-)

25. Ostatni dzień Zielonej Szkoły…

Przeżyliśmy pakowanie!!! Właśnie panie skończyły pakować swoje walizki, toboły i tobołki i padły na krzesła… :-D Wcześniej pomogłyśmy dzieciom podopychać (a w większości przypadków przepakować na nowo) ich walizy ;-) Chyba wszystko jest ;-)

Ale dzisiejszy dzień to nie tylko pakowanie. Po śniadaniu poszliśmy do Ocean Parku we Władysławowie. Trzy kilometry w jedną stronę. Ale mieliśmy dużo czasu, więc spacerkiem sobie doszliśmy… Tam chodziliśmy przez ponad godzinę (jakieś 2 km zrobiliśmy). I powrót – 3 km. Razem jakieś 8 kilometrów! No. Nachodziliśmy się. Nie tylko zresztą dziś ;-) Nogi i forma nam się trochę wyrobiły :-) A w Ocean Parku zobaczyliśmy wiele okazów ryb i ssaków. Mogliśmy też porozmawiać z wielorybkiem w kinie i pobawić się na świetnym placu zabaw :-)

A po obiedzie i ostatnim „dawkowaniu” telefonów rozpoczęła się akcja „pakowanie”. Trwała do kolacji i trzeba było na jedzonko zrobić przerwę. Po kolacji poszliśmy pożegnać się z morzem. Niestety, ze względu na bardzo silny i zimny wiatr – nie schodziliśmy już z naszych schodów. Musiało nam wystarczyć pomachanie z klifu :-) Po ostatnich zakupach spożywczych nastąpiło podsumowanie naszego pobytu na Zielonej Szkole. Zostały wręczone dyplomy, pamiątki i nagrody za konkursy :-) A potem – końcówka pakowania dzieci. I wreszcie my… ;-)

No to prawie czas spać… Dzieci zasnęły szybko – chyba dlatego, żeby szybciej nastał poranek ;-) Ciekawe, kiedy paniom uda się zasnąć :-D Bo jeszcze małe podsumowanie. Dziś dzieci „pakowały” jeszcze coś – do „kosza” wrzucały wszystkie wspomnienia, które powinny zostać w Chłapowie a do „walizeczki” te, które zabierają do Wieszowy. Wszystko oczywiście na kartkach. Tych do „kosza” było na szczęście niewiele: kłótnie, zimna woda w Bałtyku, niektórym nie podobały się niektóre wycieczki, mały telewizor, nie można było kupować chipsów i słodkich napojów, ograniczenia telefonów, wchodzenie po schodach, choroby, zachowanie niektórych osób, niektórym osobom nie odpowiadało jedzenie. Natomiast tych wspomnień, które dzieci chcą zabrać ze sobą było zdecydowanie więcej: morze, dyskoteki, nowi poznani koledzy, wycieczki (i wiele szczegółów z nich), zachody słońca, lody i gofry, basen, spacery, 198 schodów do plaży, ognisko, zabawy i konkursy, fale na morzu, pogoda, plac zabaw, widoki, jedzenie, pokój, sklepy, zamek z piasku, pamiątki, urodziny (hmmm… ciekawe, kto to napisał?! :-) ), przewodnik, rejs statkiem, ośrodek „Jar”, kościół, …blog, czytanie komentarzy, panie :-) A panie? Co do „kosza” – już zakopane w głębokim dole na plaży. A do „walizeczki” – to wszystko, co dzieci plus na pierwszym miejscu uśmiechnięte i zadowolone twarze naszych podopiecznych :-)

No. To teraz można iść spać. Wyjeżdżamy ok. 8.00. Jeśli się uda, to coś z drogi napiszemy. A może uda się zdjęcia dodać? (wszystko zależy od możliwości internetu w telefonie pani J.) W każdym razie – coś tam jeszcze w najbliższym czasie się ukaże :-) A póki co – dziękujemy za kolejne komentarze, miłe słowa i życzenia szczęśliwej drogi. I piszemy: doooobraaaanooooc :-)

23. Zdjęcia – dzień 11 i 12

22. Przedostatni dzień

I prawie ostatni dzień nam minął… A rozpoczął się pięknie – znów zawitało do nas słoneczko! :-) Dlatego zaraz po śniadaniu, porządkach i „telefonach” poszliśmy na plażę. Ale dziś nie było zabawy… to znaczy była w pewnym sensie ;-) Ale dzieci otrzymały zadanie! Tradycyjnie już podczas pobytu nad morzem musi się odbyć konkurs piaskowych budowli. Więc wszyscy zabrali się do pracy. A budowle były wspaniałe! Na szczególne wyróżnienie zasłużyli nasi chłopcy! Pracowali wspólnie i w pełnej zgodzie całą szóstką! A jaką piękną rzeźbę stworzyli! Może Wam je wszystkie tu dziś jeszcze pokażemy….? ;-)

A po obiedzie (odpoczynku i „telefonach”) poszliśmy do Władysławowa :-) Dawno tam nie byliśmy… ;-) Ostatnie pamiątki, zakupy w… „Biedronce” i długa droga do ośrodka tak nas zmęczyły, że podczas kolacji było cicho, jak nigdy! I apetyty dopisywały, jak nigdy :-) Oczywiście regeneracja sił u dzieci następuje z jeszcze większą prędkością niż zmęczenie, dlatego już krótko po kolacji – wyszliśmy na plac zabaw, by przed snem jeszcze troszkę powietrza zaczerpnąć ;-) (lub jak to mówią nasze szóstoklasistki – porządnie się zmęczyć ;-) ) No i tyle :-)

Widzimy, że nasz powrót do domów się zbliża, bo coraz mniej komentarzy ;-) Pewnie trwają przygotowania do hucznych powitań – ulubione potrawy, ciasta, torty, przyjęcia, transparenty i kwiaty…. ;-) Hihihi :-) Dobrze! Szykujcie! A w wolnej chwili jeszcze tu do nas zaglądajcie :-)

WOW – wpis przed 22.00!!! Toż to szok! Nie wiemy, jak to się mogło stać ;-) Ps. Dzieci jeszcze nie śpią – wpis powstaje między jednym pokojem a drugim i między jednym „Dobranoc, dobranoc dwa Aniołki na noc….” a drugim… ;-) No to… „Dobranoc, dobranoc dwa Aniołki na noc – jeden przy łóżku, drugi w serduszku” :-)

21. Zaczynamy odliczanie do końca…

….”Czy jeszcze pójdziemy kupować pamiątki?”; „Jak ja się spakuję???!!!”; „Mój tata przyjedzie po mnie pod szkołę!!!”; „Ciekawe co zrobi mój piesek jak wrócę?”; „Już nie umiem się doczekać spotkania z moim braciszkiem”, „Ciekawe czy mój wnuczek mnie pozna…???”; „Oj, ile roboty nas czeka po powrocie…”

To tylko jedne z niektórych fragmentów rozmów, które można było dziś między nami usłyszeć ;-) Bo ostatnie dni mają to do siebie, że myśli się nie o tym co tu i teraz a o tym co nas czeka po powrocie (np. ugotowane na śniadanie świeże jajka, zjedzone we wtorkowy poranek ;-) hihihi – trochę prywaty mi się tu wkradło ;-) )

Ale do rzeczy. Dziś tylko kilka osób skorzystało z basenu. Drobne dolegliwości, katarki i zaczerwienione gardełka nie pozwoliły na cieszenie się tą atrakcją wszystkim… Jednak ostre, morskie powietrze daje się znać większości. A i pogoda nam się zmieniła – z ciepłych, słonecznych dni pozostały wspomnienia (oby na krótko!). Dziś od rana wiał silny wiatr a niebo co chwilę pokrywało się chmurami. Wieczorem też trochę popadało… Te dzieci, które z basenu nie korzystały, spędziły miło czas na placu zabaw – z piłką, huśtawkami, zjeżdżalniami i grami (hitem była „gra w kości”, podczas której pani Ewa przemycała powtórki liczenia ;-) ) Po obiedzie i nieco dłuższym czasie z telefonami, poszliśmy na spacer po plaży (niezbyt długi, ze względu na silny wiatr) zakończony bardzo oczekiwanym już hasłem: „kupujemy pamiątki!” :-D Szczegóły przemilczymy – bo co by to były za niespodzianki znad morza, gdybyśmy je tu teraz zdradziły ;-)

A wieczorem – ostatnia dyskoteka… Tym razem dzieci znów bawiły się od pierwszej do ostatniej piosenki (z małymi przerwami na złapanie oddechu :-) ) I zmęczone tańcami i szaleństwami na parkiecie – zasnęły już przed 22.00 :-)

Dziękujemy za kolejne Wasze przemiłe komentarze :-) Pani Kasiu – czy ktoś za kilka lat chciałby to  w ogóle wydać w formie książki??? ;-) hihi ;-) Pozdrawiamy baaaardzo mocno :-) Dooobraaanoooc :-)

20. Zdjęcia – dzień 9 i 10

Zaległe zdjęcia :-) Pozdrawiamy :-)